Agnieszka Ert-Eberdt: Moja marka to moja moc

Co Panią inspiruje i daje motywację do prowadzenia własnego biznesu?

Agnieszka Ert-Eberdt, Mentorka biznesu, Konsultantka HR: Własny biznes prowadzę od 5 lat, kiedy to pożegnałam się z etatową pracą w korporacjach i zaczęłam pracę pod własną marką, na własny rachunek. Jestem osobą, która ma silną motywację wewnętrzną do działania, taki wewnętrzny napęd. Wynika on z moich wartości (wartości, czyli co jest dla mnie ważne) oraz z tego jaka jestem (osobowość). Jak sięgnę pamięcią, byłam i jestem osobą niezależną, która lubi podążać swoimi ścieżkami. Jestem osobą ciekawą świata i ludzi, lubię eksperymentować i uczyć się. Nie cierpię monotonii i rutyny, lubię mieć wpływ na to co robię i z kim pracuję oraz kiedy pracuję. Jestem zdeterminowana i konsekwentna, motywuje mnie osiąganie celów. Prowadzenie własnego biznesu wiąże się z koniecznością obserwacją trendów, ciągłym rozwojem, gotowością do poszerzania swojej strefy komfortu.

 

Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.

Moja droga zawodowa jest bardzo nietypowa i zaskakująca. Wywodzę się ze świata sztuki – ukończyłam akademię muzyczną w klasie fortepianu. Przez jakiś czas występowałam z zespołem kameralnym i jako solistka, prowadziłam działalność pedagogiczną. Ponieważ fascynował mnie świat biznesu, ukończyłam studia MBA w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej i przeszłam do biznesu.

Swoje pierwsze kroki w biznesie stawiałam w obszarze finansów i rynku instrumentów dłużnych, potem zapragnęłam sprawdzić się w doradztwie strategicznym najwyższej półki i zostałam zatrudniona w Boston Consulting Group (BCG). To była pasjonująca przygoda, bardzo ciekawe projekty klienci, szybki rozwój, ale bardzo wymagająca i stresująca praca. Kiedy na świecie pojawił się mój syn, zdecydowałam, że będę go aktywnie wychowywać, co byłoby trudne pracując jako konsultantka w BCG.  I tak stopniowo trafiłam do obszaru HR (Human Resources), najpierw jako konsultantka zewnętrzna, z potem jako liderka obszaru HR. Przeszłam ścieżkę kariery w HR aż do roli Dyrektorki HR Polska i Słowacja w międzynarodowej korporacji. Po ponad 10 latach pracy w HR zdecydowałam się założyć własną firmę.

Od 5 lat działam na własny rachunek. Mam przyjemność współpracować z całym przekrojem firm od międzynarodowych korporacji, funduszy private equity, lokalnych spółek właścicielskich po start start-up’y.  Wspieram zarządy i kadrę menedżerską w transformacjach, budowaniu mocnych i zdrowych kultur organizacyjnych oraz w rozwoju przywództwa. Z doświadczania widzę, że trwała zmiana zaczyna się od przejrzystych decyzji, dojrzałej komunikacji i odpowiedzialności po stronie liderów. Specjalizuję się w zarządzaniu zmianą, diagnozie i rozwoju przywództwa, budowaniu efektywnych zespołów, pozyskiwaniu i rozwoju talentów oraz w tworzeniu funkcji HR, która realnie wspiera biznes i jest dla niego partnerem.

Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie. Z czego jest Pani zawodowo najbardziej dumna?

Prowadzę firmę doradczą, jestem mentorką i coach’em, współpracuję z zarządami, właścicielami firm. Wspieram ich w rozwoju i transformacji biznesu w obszarze ludzkim. Pomagam przeprowadzać zmiany konieczne dla realizacji strategii i celów firmy. Wdrażam rozwiązania, które są odpowiedzią na realne problemy obecne w biznesie: chaos komunikacyjny, brak jasnych celów w zespołach i słaba współpraca, a u liderów- brak czasu na strategiczne działania i przeciążenie operacyjną pracą, spadek zaangażowania i konflikty.

Najbardziej dumna jestem wtedy, kiedy Klienci widzą realną wartość naszej współpracy, czyli realne przełożenie na wyniki biznesowe oraz na lepsze relacje w zespołach. Mam olbrzymią satysfakcję, kiedy widzę u Klientów sprawniejsze podejmowanie decyzji, skuteczniejsze wdrożenie zmiany, większe zaufanie i odpowiedzialność po stronie liderów, poprawę współpracy i komunikacji w zespołach oraz wzrost samodzielności zespołów. Autonomię w zespole można rozpoznać po zdolności zespołu do istnienia w pełni samodzielnie, poza obecnością lidera. Dojrzały zespół osiąga taki poziom spójności, w którym potrafi działać szybko, elastycznie i w harmonii.

Świat biznesu i zarządzania przechodzi obecnie jedną z najgłębszych transformacji ostatnich dekad. Dojrzały i spójny zespół, to dziś „must have”. Curt Blattner ilustruje spójność zespołu obrazem stada ptaków zdolnych do poruszania się z dużą prędkością i nagłej zmiany kierunku przy jednoczesnym zachowaniu harmonii grupy. Na tym etapie zespół już nie pracuje. On tańczy.

Przydzielenie utalentowanych osób do zespołu, wcale nie czyni z nich automatycznie zgranego zespołu. Zbudowanie zespołu to proces, który trwa. Praca ze mną przyspiesza zespołowość i pomaga ominąć „rafy”, na których zespół może utknąć. Wygrają te firmy i zespoły, które to rozumieją i które pracują nad tym.

 

Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?

W biznesie jak w medycynie, po pierwsze nie szkodzić. Stawiam na etykę zawodową i uczciwość. Cenię sobie partnerskie relacje i szacunek.  To z kim pracuję oraz jak pracuję jest ściśle związane z wartościami, którymi kieruję się w życiu.  Dla mnie wartości to nie puste hasła tylko konkretne zachowania. Jeśli na coś się umawiam, to trzymam się tego. Oczywiście są sytuacje, że można i trzeba zmieniać ustalenia, ale wtedy stawiam na transparentność i komunikację. Na biznes patrzę długoterminowo, moja marka to moja wiarygodność. Ostrożnie dobieram sobie współpracowników. Bywa, że nie podejmuję się pracy z jakimś Klientem ze względu na różnice w wartościach i zasadach. Mimo elastyczności, jestem sobie wierna, są granice, których nie przekroczę.

W swojej pracy i życiu kieruję się mądrością zaczerpniętą od tybetańskiego duchownego przywódcy duchowego Dalai Lama XIV (Tenzin Gyatso):

„Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni”.

Dzisiaj, czyli „Tu i teraz”. Obecność, uważność na siebie i innych oraz umiejętność życia „Tu i teraz” jest niezwykle cenna, ale bardzo rzadko ją stosujemy.

Na ogół zamartwiamy się przeszłością, tkwimy często w tym co było, roztrząsamy niepomyślne wydarzenia z przeszłości. Z drugiej strony wybiegamy w przyszłość, zamartwiając się o nią.  Bardzo rzadko jesteśmy obecni „Tu i teraz” dla siebie i w relacjach z innymi ludźmi. Panująca moda na „multitasking” (wielozadaniowość) powoduje, że żyjemy ciągłym rozproszeniu. W gonitwie myśli zaczynamy zajmować się kilkoma rzeczami jednocześnie, jesteśmy narażeni na szumy komunikacyjne dobiegające nas z wszechobecnych social mediów.

Na szczęście mam pasję, która pomaga mi uczyć się żyć „Tu i teraz”.  Od dzieciństwa mam przywilej być blisko koni. Od wielu lat mam własnego konia, pasję do tych wspaniałych zwierząt zaszczepiłam u swojego syna. To wspaniałe dzielić tę samą pasję w rodzinie!

Tajemnica koni polega na tym, że obcując z nimi chcąc nie chcąc, musimy nauczyć się żyć daną chwilą, być obecnym i uważnym w danym momencie. Wykonujemy zadanie po zadaniu, zaczynając kolejne po zakończeniu poprzedniego. Każdy kto miał do czynienia z końmi wie, że kiedy przebywa się w ich towarzystwie czas zaczyna rządzić się innymi prawami. Konie poprzez swoją obecność i zachowania zmuszają nas do skoncentrowania się na danej chwili czy jednej aktywności. Konie działają jak „soczewka” skupiająca naszą uwagę, nasze emocje i działania na „Tu i teraz”. Pozwalają nam wprowadzić nasz umysł w stan najwyższego skupienia.

Uważność w relacjach koń – człowiek polega na umiejętności obserwacji („czytania”) emocji i „mowy ciała” konia, znajomości jego typu osobowości (konie posiadają zróżnicowane osobowości) oraz stanu psychofizycznego, w którym dziś znajduje się nasz partner. To czego możemy nauczyć się od koni wzbogaca i rozwija w codziennych relacjach z innymi ludźmi, pokazuje pewne sytuacje z innej perspektywy oraz jest okazją do zadania sobie ważnych i trudnych pytań.

Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?

Sukces może mieć wiele wymiarów, zarówno tych bardzo namacalnych jak i tych bardziej ulotnych.  Jednym z mierników sukcesu zawodowego jest dla mnie wykonywanie pracy, która ma sens, przynosi wartości oraz jest etyczna. Ważna jest dla możliwość realizacji ciekawych projektów, rozwoju zawodowego oraz współpracy z ludźmi, z którymi po prostu lubię pracować.

Na obecnym etapie życia, trudno mi jest sobie wyobrazić współpracę z ludźmi, których nie lubię lub nie szanuję. Relacje na bazie szacunku, zaufania, partnerstwa, wspólnej wizji i celach, podobnych wartościach – to jest to w czym zawodowo wspieram moich Klientów. Zbudowanie takiego rodzaju relacji i współpracy z moimi Klientami jest dla mnie samej wyznacznikiem mojego sukcesu zawodowego.

Kolejnym wyznacznikiem sukcesu zawodowego jest dla mnie możliwość bycia sobą, bycia autentyczną, a nie imitowanie kogoś kim nie jestem. Zrozumienie kim jestem, jakie są moje mocne i słabsze strony oraz zaakceptowanie tego wymagało ode mnie długiej drogi i zajęło mi naprawdę sporo czasu. Uważam, że w życiu i w pracy nie chodzi o doskonałość tylko o samoświadomość.

Wtedy możemy coś dalej zrobić, coś zmienić… lub nic nie robić.

Sukcesem jest też możliwość regulowania sobie czasu pracy. To znaczy decydowania tego, ile pracuję i kiedy pracuję. Moja pasja do koni pochłania bardzo dużo czasu, bez względu na pogodę czy porę roku. Posiadanie konia to przyjemność, ale i odpowiedzialność. Pomimo, że mój koń ma zapewnioną na co dzień dobrą opiekę w pensjonacie, to moja regularna obecność, pielęgnacja i troska są niezbędne.  A przede wszystkim uwielbiam czas spędzony z moim koniem, to prawdziwa fabryka endorfin (hormony szczęścia).

The last but not least aspekty finansowe związane z pracą zawodową są bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Ten etap patrzenia na sukces mam już za sobą (śmiech). Prawdziwym sukcesem jest wykonywanie pracy, którą naprawdę lubi, w czym się jest ekspertem/ ekspertką oraz zarabianie adekwatnych pieniędzy. Zdrowy balans.

 

Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?

Bardzo dbam o równowagę, dlatego mam zaznaczony w kalendarzu czas na aktywności poza zawodowe, czas dla siebie i swoje przyjemności. Bardzo tego strzegę, nawet w sytuacji presji ze strony Klientów. Oczywiście są okresy, kiedy pracuję więcej niż planuję, ale potem wracam do balansu. A każdą wolą chwilę spędzam w stajni pod Warszawą, gdzie trzymam swojego konia.

Konne spacery w teren, to dla mnie najlepszy relaks i odpoczynek.

Mam jeszcze drugi sprawdzony sposób na oderwane się od rzeczywistości – wracam do mojego pierwszego królestwa- do muzyki. Słucham ulubionych płyt, idę na koncert do filharmonii lub siadam do fortepianu. Niestety brak regularnego ćwiczenia na instrumencie powoduje, że nie mam już takiej satysfakcji z grania jak kiedyś. Ale samo dotknięcie klawiatury i zanurzenie się w muzykę Chopina czy Bacha oczyszcza głowę i wycisza.

Ponieważ moja praca wymaga dużej uważności, zaangażowania i kreatywności, pilnuję zdrowego trybu życia to znaczy odpowiednia ilość snu, regularne spożywanie posiłków oraz ruch i fizyczny wysiłek.

Dbam o tak zwane BHP fizyczne i emocjonalne. Mam na swoim koncie czas, kiedy byłam bliska wypalenia zawodowego i drugi raz nie chcę znaleźć się w tym miejscu. Staram się żyć świadomie i słuchać swoich potrzeb, swoich emocji i swojego ciała. Jeśli się uważnie słucha, można wiele usłyszeć.

 

Jak my, kobiety, możemy się według Pani zawodowo wspierać?

To ważny temat – wsparcie i życzliwość kobiet. Jako kobiety możemy wpierać się na różne sposoby: budować społeczności profesjonalistek (networking), dzielić się wiedzą i doświadczeniem, promować wzajemnie w środowisku. Czasem zwykła życzliwość, inspiracja czy otwarcie drzwi u jakiegoś Klienta– to już wielka pomoc. Nie powinniśmy traktować się jako konkurencję, mimo, że czasem faktyczne prowadźmy konkurencyjne biznesy.

 

Co dla Pani oznacza pewność siebie? Jak ją Pani buduje?

Pewność siebie, to dla mnie wiara i zaufanie do siebie i swoich możliwości oraz w to, że jestem wstanie poradzić sobie w naprawdę rożnych sytuacjach. Pewność siebie wynika zarówno z predyspozycji osobowości jak z kompetencji i doświadczeń, którymi dysponuję. Aby budować pewność siebie warto pamiętać o sukcesach (małych i dużych) oraz o sytuacjach w których czujemy się silne i pewne. Niestety, większość z nas kobiet ma w sobie głos „krytyka wewnętrznego”, który będzie nam umniejszał i próbował zniechęcić. Nie dawajmy się zbić z tropu ani nie rezygnujmy z naszych planów, nawet jeśli tak głos mówi „że się nie uda”. Potraktujmy ten głos życzliwie i sprawdźmy przed jakim niebezpieczeństwem nas ostrzega. Może faktycznie warto o czymś dodatkowym jeszcze pomyśleć. Dzięki temu głos krytyka, możemy przetransformować na naszą korzyść.

W rozprawieniu się w tym „krytykiem wewnętrznym” pomaga polubienie siebie. Tak zwyczajnie, po ludzku, polubić siebie jak dobrą przyjaciółkę. Bo jeśli lubimy siebie, to patrzymy na siebie z większą życzliwością i wyrozumiałością.  Wtedy nasz dialog z tym krytykiem będzie łatwiejszy i skuteczniejszy.

W budowaniu pewności siebie bardzo pomaga mi… obcowanie z końmi. Zajmując się hobbystycznie końmi przez kilkanaście ostatnich lat stwierdzam, że obcowanie z nimi rozwija samoświadomość praz kluczowe kompetencje liderskie. Lata pracy w korporacji oraz treningu koni były dla mnie swoistym „poligonem doświadczalnym”, gdzie niejednokrotnie przenosiłam filozofię i zasady pracy z końmi do bieżącego zarządzania. Ku mojemu zdziwieniu, to działa!

Przywództwo (leadership) można sprowadzić do pytania „jak sprawić, żeby innym się chciało i aby podążali za liderem lub nawet czasem go wyprzedzali”?  Jako opiekun konia, jeździec czy trener(ka) musisz sprawić, aby koń uznał Cię za Lidera/ Liderkę – Partnera/Partnerkę. Wszelkie rozwiązania siłowe w relacji z koniem są z góry skazane na niepowodzenie z racji dysproporcji masy i posiadanej przez konia siły i jego charakteru.

Patrząc z perspektywy czasu jestem niezmiernie wdzięczna moim czworonożnym nauczycielom za rozwój jaki był mi zaoferowały. Czasem ten rozwój był bolesny i frustrujący, doświadczyłam wiele sytuacji typu „wiem, że nic nie wiem”. Wszystkie te doświadczenia dawały mi inspirację do przemyśleń, dotarcia do sedna problemu, poszukiwania rozwiązań oraz do zachowania długofalowej wizji i celu mojego działania.

Dobra wiadomość jest taka, że pewność siebie można rozwijać poprzez codzienne nawyki i sposób patrzenia na siebie i otaczający nas świat.

 

Ma Pani jakieś osobiste motto w biznesie, które pomaga Pani w codziennych biznesowych zmaganiach z rynkiem?

Jeden cytat przytoczyłam już wcześniej. Teraz przychodzi mi do głowy coś takiego…jeszcze z czasów mojej działalności artystycznej. Ale w biznesie też się świetnie sprawdza i jest bardzo aktualne „Szczęście to jest to, co się zdarza, gdy okazja spotyka się z przygotowaniem”. Lucius Annaeus Seneka (Młodszy), zm. 65 r. n.e.

Dla mnie to motto oznacza to, że szczęście rzadko bierze się z przypadku, jest raczej jest efektem wcześniejszego wysiłku, nauki i uważności. Los może otworzyć drzwi, ale wejść przez nie potrafi ten, kto jest przygotowany i kto nie przeoczy tego momentu.

 

Jakie ma Pani założenia i plany na najbliższe 3 lata?

Chciałabym kontynuować obrany kierunek, poszerzać grono klientów, z którymi pracuję, powiększać grono swoich współpracowników. Chciałabym by moja marka była kojarzona z jakością i skutecznością oraz realną wartością dla Klientów. Bacznie obserwuję trendy i nowoczesne technologie, jestem otwarta na nowe, wartościowe pomysły biznesowe.  Tak więc, kto wie, co się jeszcze wydarzy?

Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:

https://aerteberdt.pl/#kontakt

https://www.linkedin.com/in/all-about-people-coaching-mentoring-leadership/

#SukcesJestKobietą #książka #rozwój #firma #doradztwo #HR #sukcesja #kompetencje

Fot. Agata Chodorowska – Fotografia

Źródło: materiał promocyjny Partnera

Michal Karas

Autor

Michal Karas

Polecamy

Powiązane Artykuły