Co Panią inspiruje i daje motywację do prowadzenia własnego biznesu?
Magdalena Hosiawa, założycielka i właścicielka edukacyjnej marki MENTORIS z kursami księgowości online: Najbardziej inspirują mnie ludzie — ich odwaga, pomysły i sposób, w jaki przekuwają marzenia w konkretne działania. Uwielbiam obserwować historie przedsiębiorców z Polski i ze świata, którzy dzięki kreatywności i wytrwałości tworzą coś wydawałoby się z niczego. To przypomina mi, że żyjemy w czasach, w których naprawdę wiele jest możliwe.
Kiedy widzę, jak inni realizują swoje wizje, eksperymentują, próbują nowych dróg i nie boją się porażek, coś we mnie również się uruchamia. Ich energia i determinacja motywują mnie, by spojrzeć świeżym okiem na własny biznes, zadawać sobie pytania, szukać lepszych rozwiązań i ciągle ulepszać to, co tworzę.
Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.
Kiedy ktoś pyta mnie o moją drogę zawodową, zawsze wracam myślami do 2002 roku. Byłam wtedy studentką, ale wydarzenie, które wtedy miało miejsce dość mocno wpłynęło na to kim jestem i w którą stronę poszłam zawodowo i życiowo.
Miałam wtedy 22 lata i stanęłam oko w oko z poważną chorobą. Trzy tygodnie czekania na wynik badań przewartościowały całe moje życie. Obiecałam sobie wtedy, że jeśli tylko odzyskam zdrowie, zacznę spełniać własne marzenia. I tak właśnie zrobiłam.
Przerwałam studia, wyjechałam do Londynu i nauczyłam się angielskiego na poziomie, który otworzył mi drogę do pracy w firmach z tzw. Wielkiej Czwórki. Tak rozpoczęła się moja przygoda z międzynarodową księgowością i zdobywanie kwalifikacji ACCA. Pracowałam w różnych krajach Europy, aż w końcu trafiłam do działu kontrolingu w Wielkiej Brytanii, gdzie po raz pierwszy zobaczyłam, jak realnie księgowość wpływa na biznes. Tam też spotkałam mentora, który nauczył mnie, że w rachunkowości najważniejsze są pewne filary – zasady, nie przepisy — i ta myśl prowadzi mnie do dziś.
Po powrocie do Polski, spowodowanym chorobą w rodzinie, długo szukałam swojego miejsca. Gdy trafiłam na ofertę pracy wykładowcy ACCA, czułam, że to dla mnie. Niestety szybko okazało się, że szkolenia według sztywnych scenariuszy i ciągłe podróże to zupełnie nie moja droga. W pewnym momencie po prostu pękłam — i odeszłam bez planu.
Przełom nastąpił w lutym 2012 roku, kiedy mój mąż zapytał: „A może stworzyłabyś własną szkołę księgowości online?”. Ta prosta sugestia stała się początkiem Mentoris. Dzięki wsparciu męża zaryzykowałam, tworząc coś, czego wtedy w Polsce jeszcze nie było: praktyczne kursy księgowości dostępne online, w prostym języku i z realnymi przykładami.
Dziś, 12 lat później, mam za sobą pracę z ponad 19 900 osobami, które dzięki moim kursom zdobywają nowe kwalifikacje i wymarzone stanowiska. I czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam — uczę, wspieram przyszłych księgowych i pomagam im spełniać marzenia. Wszystko, czego nauczyłam się przez lata w korporacjach i podczas zdobywania ACCA, mogę teraz przekazywać innym w najbardziej wartościowy dla nich sposób.
To droga pełna zakrętów, ale absolutnie moja. I taka, która każdego dnia utwierdza mnie w przekonaniu, że robię to, co naprawdę kocham.

Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie. Z czego jest Pani zawodowo najbardziej dumna?
Moja firma, Mentoris, to szkoła księgowości online, którą stworzyłam z potrzeby dzielenia się wiedzą w sposób praktyczny, przystępny i „po ludzku”. Od 12 lat wspieram osoby, które chcą wejść do świata księgowości lub rozwijać się zawodowo, oferując im kursy oparte na realnych przykładach i doświadczeniu zdobytym w międzynarodowych korporacjach oraz podczas zdobywania kwalifikacji ACCA.
Zawodowo najbardziej dumna jestem z tego, ilu ludziom Mentoris już pomógł. Ponad 19 900 osób skorzystało z moich kursów online — i to właśnie ich historie, awanse, zdobyte prace i wiadomości pełne wdzięczności są dla mnie największym osiągnięciem. Dumna jestem także z tego, że udało mi się połączyć ekspercką wiedzę z prostym językiem i praktycznym podejściem, dzięki czemu nawet trudne tematy stają się zrozumiałe i „oswajalne”.
Najbardziej jednak cieszy mnie to, że mogę realnie wpływać na czyjeś życie zawodowe — pomagać ludziom zbudować pewność siebie, zdobyć nowe kwalifikacje i odważyć się na zmiany. To właśnie jest sercem Mentoris i źródłem mojej największej zawodowej dumy.
Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
W biznesie kieruję się trzema zasadami: szczerością, uczciwością i odwagą. To fundament, na którym buduję wszystko, co robię.
Szczerość jest dla mnie kluczowa, bo wierzę, że tylko na autentycznej komunikacji można tworzyć trwałe relacje — zarówno z klientami, jak i współpracownikami. Wolę powiedzieć coś wprost, nawet jeśli nie jest to najłatwiejsze, niż obiecywać rzeczy nierealne. Dzięki temu osoby, które ze mną pracują, wiedzą, że zawsze mogą liczyć na jasny przekaz i transparentność.
Uczciwość traktuję jako zobowiązanie wobec innych, ale też wobec samej siebie. W Mentoris obiecuję tylko to, co mogę dowieźć, a jeśli coś wymaga więcej czasu, pracy czy zmian — mówię o tym otwarcie. Działam w taki sposób, by każdy kurs, każdy materiał i każde wsparcie miały realną wartość dla osób, które mi zaufały.
Odwaga z kolei pozwala mi iść w kierunku, który czuję jako „mój”, nawet wtedy, gdy nie ma jeszcze utartych ścieżek. To ona sprawiła, że stworzyłam własną szkołę online w czasach, gdy takich rozwiązań w Polsce praktycznie nie było. Odwaga to dla mnie gotowość do podejmowania decyzji, testowania nowych rozwiązań, przyznawania się do błędów i uczenia się po drodze pomimo lęku.
Te trzy zasady — szczerość, uczciwość i odwaga — prowadzą mnie nie tylko w biznesie. To mój kompas, dzięki któremu mogę tworzyć coś, co jest zgodne z moimi wartościami i realnie wspiera ludzi, którzy chcą się rozwijać w świecie księgowości.

Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?
Dla mnie wyznacznikiem sukcesu zawodowego nie są liczby, statystyki czy kolejne osiągnięcia „na papierze”. Prawdziwy sukces mierzę historiami osób, które dzięki mojej pracy mogą rozwijać się, zdobywać nowe kompetencje i budować życie takie, jakiego naprawdę pragną.
Nic nie daje mi większej satysfakcji, niż wiadomości od kursantów, którzy piszą, że zdobyli wymarzoną pracę, awansowali, wreszcie zrozumieli księgowość albo po prostu uwierzyli w siebie. To, że moja wiedza i sposób jej przekazywania realnie zmieniają czyjąś codzienność — to jest dla mnie najważniejszy miernik sukcesu.
Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?
Dość sporo czasu zajęło mi nauczenie się jak dbać o równowagę między pracą a życiem osobistym. Mój biznes jest moją pasją, więc przez lata łatwo było mi wpaść w tryb ciągłego działania. To moje dzieci przypomniały mi, jak ważne jest, by zatrzymać się, odetchnąć i po prostu pobyć z bliskimi.
To właśnie rodzina nauczyła mnie, że odpoczynek nie jest luksusem — jest koniecznością.
I że paradoksalnie to właśnie przerwy, dystans i bycie poza pracą pozwalają później rozwijać biznes mądrzej. Kiedy patrzymy na wszystko z boku, widzimy wyraźniej.
W dbaniu o równowagę mam też jedną ważną zasadę: każdego dnia minimum 30 minut tylko dla mnie (najlepiej w środku dnia). Brzmi banalnie, ale te pół godziny spaceru, tańca, czytania, a nawet spokojnego wypicia herbaty potrafi zupełnie zmienić energię dnia. To chwila, która przypomina mi, kim jestem poza pracą i co naprawdę lubię. A w dzisiejszym pędzie wiele osób traci kontakt właśnie z tym — z własnymi potrzebami i przyjemnościami.
Dla mnie ta codzienna, mała praktyka to fundament równowagi. Dzięki niej mogę być w pełni dla moich bliskich, dla siebie i… dla mojego biznesu.
Jak my, kobiety, możemy się według Pani zawodowo wspierać?
Wierzę, że kobiety mogą ogromnie dużo dać sobie nawzajem, jeśli tylko stworzy się przestrzeń do rozmowy i współpracy. Dlatego tak bardzo cenię sobie inicjatywę Miasta Kobiet, w której uczestniczę. Ten projekt pokazuje, jak wielka siła tkwi we wspólnocie.
Regularne spotkania, wymiana kontaktów i baza przedsiębiorczych kobiet sprawiają, że wiemy, czym zajmuje się każda z nas i w czym może pomóc. Dzięki temu łatwiej znaleźć partnera biznesowego, ale także osobę, z którą można przedyskutować wątpliwości czy trudniejsze tematy.
Takie inicjatywy to nie tylko networking. To realne wsparcie – możliwość podzielenia się tym, co nas boli, z czym się mierzymy, ale też uczestniczenia w wykładach i rozmowach, które otwierają oczy na nowe perspektywy. Kiedy słyszymy historie innych kobiet, nagle okazuje się, że nie jesteśmy same, że wiele z nas przechodzi przez podobne rzeczy i może nawzajem sobie doradzić.
Właśnie w tym widzę ogromną moc: w dzieleniu się doświadczeniem, w wymianie wiedzy, w odwadze mówienia o trudnościach i w pokazywaniu sobie nowych dróg. Wspierając się, tworzymy środowisko, w którym każda z nas może rosnąć — zawodowo i osobiście.
Co dla Pani oznacza pewność siebie? Jak ją Pani buduje?
Bardzo ciekawe pytanie, bo dla mnie pewność siebie nie oznacza bycia zawsze odważną, przebojową czy wolną od wątpliwości. Pewność siebie to przede wszystkim zaufanie do siebie — takie głębokie przekonanie, że cokolwiek się wydarzy, poradzę sobie. Że nawet jeśli pojawi się strach, stres czy niepewność, to znajdę rozwiązanie. Może nie od razu, może metodą prób i błędów, ale znajdę.
Nie wierzę w pewność siebie jako cechę „daną raz na zawsze”. Dla mnie to proces, który buduję każdego dnia. Wzmacniam ją, kiedy sięgam po coś nowego mimo obaw, kiedy kończę trudne zadania, kiedy uczę się czegoś, co jeszcze chwilę temu wydawało mi się poza zasięgiem. Każde takie doświadczenie dokłada kolejną cegiełkę do mojego poczucia, że mogę zaufać sobie i swoim decyzjom.

Ma Pani jakieś osobiste motto w biznesie, które pomaga Pani w codziennych biznesowych zmaganiach z rynkiem?
Mam dwa krótkie motta, które towarzyszą mi zarówno w życiu, jak i w biznesie. Pierwsze z nich to: „Wszystko przemija.” Wracam do niego zawsze wtedy, gdy pojawiają się trudniejsze momenty. W biznesie — szczególnie w Polsce — to naprawdę ważna perspektywa. Prowadzenie firmy to czasem prawdziwy rollercoaster: zmieniające się przepisy, nowe obowiązki, niepewność. A w księgowości i finansach ta dynamika bywa jeszcze większa. Świadomość, że każdy kryzys, stres czy problem jest tylko etapem, pomaga mi zachować spokój i działać dalej.
Drugie motto, którego często się trzymam, to: „Jutro też jest dzień.” To proste zdanie, a ma ogromną moc — zwłaszcza w chwilach, gdy pracy jest za dużo, a lista zadań zamiast maleć, rośnie. Przypomina mi, że nie wszystko da się zrobić od razu, że mogę odłożyć coś na później, odpocząć i wrócić z nową energią. Bo jutro naprawdę jest kolejny dzień.
Jakie ma Pani założenia i plany na najbliższe 3 lata?
Planowanie jest dziś wyzwaniem, bo tempo zmian jest ogromne. Dlatego zamiast sztywnego planowania stawiam na czytelne założenia, które pomagają mi utrzymać kierunek niezależnie od tego, co dzieje się na rynku.
Moim głównym celem na najbliższe lata jest upraszczanie — zarówno procesów biznesowych, jak i samych szkoleń. Żyjemy w świecie, w którym nawet proste decyzje potrafią stać się zaskakująco skomplikowane. Wystarczy spojrzeć na zwykły zakup sprzętu: liczba opcji jest tak duża, że łatwo się w tym pogubić. W biznesie wygląda to podobnie.
Dlatego chcę, by wszystko, co tworzę w Mentoris, było jeszcze bardziej przystępne, klarowne i praktyczne. Zależy mi na tym, by dostarczać maksymalną wartość w możliwie najkrótszym czasie, bo widzę, jak ogromnym deficytem stał się dziś czas — szczególnie dla osób, które się uczą i rozwijają zawodowo.
Chcę budować ofertę tak, aby wspierała ludzi w szybkim i skutecznym zdobywaniu kompetencji, bez chaosu, bez nadmiaru, bez niepotrzebnych komplikacji. To mój kierunek na kolejne lata: prostota, skuteczność i realna wartość dla tych, którzy chcą rozwijać swoją karierę.

Więcej informacji znajdziecie na stronie:
https://kursy-rachunkowosci.pl/
Fot. Barbara Bogacka
#SukcesJestKobietą #rachunkowość #Mentoris #kursy #firma
Źródło: materiał promocyjny Partnera


