Joanna Idzik – z Referatu Promocji Kultury Zdrowia i Sportu z Gminy Alwernia to kolejna Bohaterka wywiadu o zdrowym postrzeganiu pewności siebie, o odwadze bycia sobą i o własnym pojmowaniu sukcesu.
Dziękujemy Gminie Alwernia za objęcie Honorowym Patronatem piątą już edycję kampanii #JestemPewna a Pani Joannie za inspirujący wywiad i życzymy kolejnych sukcesów!
Jakie cechy charakteru pomagają, a jakie przeszkadzają w osiągnięciu zawodowego sukcesu?
Joanna Idzik, Kierowniczka Działu Promocji i Sportu w Gminie Alwernia: Na przestrzeni lat pracy zawodowej – zarówno w przemyśle spożywczym, jak i obecnie w administracji samorządowej – wielokrotnie przekonałam się, jak istotne są pewne cechy charakteru w budowaniu kariery i osiąganiu celów. Z mojego punktu widzenia – kobiety z wykształceniem technicznym, która przeszła przez wiele szczebli zarządzania – kluczowa okazuje się konsekwencja.
To ona pozwala nie tylko realizować długofalowe zadania, ale przede wszystkim utrzymać kierunek działania, nawet gdy pojawiają się trudności czy presja zewnętrzna.
Drugą bardzo ważną cechą jest odpowiedzialność – za zadania, ale też za ludzi, zespół. Pracując jako kierownik ds. produkcji, a później jako pełnomocnik ds. jakości, miałam świadomość, że każda moja decyzja niesie za sobą konsekwencje – zarówno technologiczne, jak i ludzkie. Sukces nie jest efektem przypadku – to rezultat sumiennej, dobrze przemyślanej pracy i brania odpowiedzialności za efekty, nawet jeśli nie zawsze są one zgodne z oczekiwaniami.
Nie do przecenienia jest też umiejętność komunikacji i współpracy z ludźmi.
Kierując zespołami, nauczyłam się, że nie wystarczy być ekspertem w swojej dziedzinie – trzeba jeszcze umieć słuchać, rozumieć potrzeby innych, motywować, a czasem też łagodzić konflikty.
To szczególnie ważne dziś, gdy zmieniają się nie tylko narzędzia pracy, ale i oczekiwania pracowników – młodsze pokolenia mają inne priorytety i podejście niż my, którzy zaczynaliśmy pracę w latach 90. Trzeba umieć znaleźć wspólny język, nie narzucając, ale współpracując.
Oczywiście, są też cechy, które mogą utrudniać rozwój zawodowy – szczególnie w kontekście dynamicznych zmian i rosnących wymagań. Jedną z nich jest nadmierna nieśmiałość albo brak wiary w siebie.
Znam wiele bardzo kompetentnych osób, które nie potrafią przebić się ze swoimi pomysłami tylko dlatego, że brakuje im pewności siebie.
A szkoda, bo często mają naprawdę dużo do zaoferowania. My, kobiety – zwłaszcza w środowiskach technicznych – musimy czasem dwa razy mocniej udowadniać swoją wartość. Nie można się wycofywać – trzeba mówić jasno i odważnie, nawet jeśli nie zawsze jest to wygodne.
Inną cechą, która może być przeszkodą, jest nadmierne przywiązanie do schematów i niechęć do zmian. Sama miałam momenty, kiedy trudno było mi zaakceptować nowe rozwiązania, które wydawały się sprzeczne z dotychczasową praktyką. Ale nauczyłam się, że elastyczność to dziś warunek przetrwania – nie tylko firm, ale też nas samych jako specjalistów czy menedżerów.
Świat się zmienia, a my razem z nim – i to jest w porządku. Trzeba tylko zachować otwartość i gotowość do uczenia się przez całe życie.
Podsumowując – według mnie sukces zawodowy to wypadkowa kompetencji, doświadczenia i określonych cech charakteru.
Bez determinacji, otwartości i umiejętności współpracy trudno dziś mówić o trwałym rozwoju. A jako osoba, która przeszła przez kilka branż i szczebli kariery, wiem jedno – nie można się zatrzymywać.
Trzeba być ciekawym, uważnym i gotowym na to, że czasem największy sukces przychodzi nie wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, ale gdy potrafimy się odnaleźć w sytuacjach trudnych i wyciągnąć z nich wnioski.

Jak my, kobiety, możemy budować zdrową pewność siebie, niezbędną do osiągania sukcesów zawodowych?
Budowanie zdrowej pewności siebie przez kobiety to proces, który trwa latami i nie zawsze jest prosty – szczególnie w środowisku zawodowym, które bywa wymagające, a czasem nadal zdominowane przez męskie podejście do zarządzania i rywalizacji.
Ja sama, jako kobieta z wykształceniem technicznym, która przeszła ścieżkę od produkcji po administrację publiczną, mogę powiedzieć z całą pewnością – tej pewności siebie nikt mi nie dał. Musiałam ją zbudować sama.
Na początku drogi zawodowej – zwłaszcza, gdy byłam jeszcze młodym pracownikiem – miałam momenty, kiedy kwestionowałam swoje kompetencje, nawet wtedy, gdy miałam rację.
Czułam, że muszę udowadniać więcej niż moi koledzy, a każde potknięcie odbierane było nie tylko jako moja osobistą porażkę, ale niemal jako dowód na to, że kobieta ‚nie nadaje się’ na dane stanowisko. To było trudne.
Ale właśnie wtedy zrozumiałam, że wiedza, przygotowanie i konsekwencja to mój fundament.
Dlatego tak bardzo podkreślam: pierwszym krokiem do budowania pewności siebie jest kompetencja – czyli realna, nieudawana znajomość tematu, za którą mogę stanąć bez poczucia wstydu czy niepewności.
Ale sama wiedza to za mało. W życiu zawodowym trzeba również nauczyć się mówić o swoich osiągnięciach.
My, kobiety, często mamy tendencję do umniejszania własnych sukcesów. Mówimy: ‚To nic takiego’, ‚Udało się, miałam szczęście’, ‚Zespół wykonał świetną pracę’ – co oczywiście bywa prawdą, ale czasem po prostu chowamy się w cieniu.
Tymczasem warto nauczyć się mówić: ‚Zrealizowałam ten projekt w całości’, ‚To ja wprowadziłam to rozwiązanie’, ‚Pod moim kierownictwem udało się osiągnąć taki a taki efekt’.
To nie jest przechwalanie się. To nazywanie rzeczy po imieniu i budowanie własnego wizerunku osoby kompetentnej i skutecznej.
Kolejna ważna kwestia to otoczenie. Pewność siebie łatwiej się rozwija w środowisku wspierającym, opartym na wzajemnym szacunku.
Ja przez lata miałam szczęście pracować z osobami, które dawały przestrzeń do rozwoju – ale były też sytuacje, gdy musiałam walczyć o głos, o możliwość bycia wysłuchaną, o sprawiedliwą ocenę.
I właśnie te momenty – te trudne, niewygodne – najbardziej mnie wzmocniły. Nauczyłam się mówić ‚nie’, stawiać granice, nie przepraszać za to, że mam własne zdanie. To wymaga odwagi, ale z czasem staje się naturalne.
Myślę też, że bardzo ważnym elementem budowania zdrowej pewności siebie jest umiejętność radzenia sobie z porażką. Nie zawsze wszystko się udaje. Nie każda decyzja jest trafna.
Ale trzeba nauczyć się traktować błędy jako element procesu – nie jako znak, że ‚nie nadaję się’, tylko jako lekcję.
W mojej karierze były projekty, które nie przyniosły oczekiwanych efektów – ale dzięki nim zdobyłam wiedzę, której nie da się nauczyć z książek.
I to również buduje pewność siebie – świadomość, że umiem wyciągać wnioski i iść dalej.
No i ostatnia rzecz, którą bardzo chciałabym podkreślić – to odwaga bycia sobą.
Przez wiele lat sądziłam, że muszę dopasować się do męskiego stylu zarządzania – być twarda, chłodna, zdecydowana. Dziś wiem, że można być liderką inaczej.
Można być empatyczną, uważną, budować relacje oparte na zaufaniu, a nie na strachu.
I wcale nie oznacza to słabości – przeciwnie, to ogromna siła. To autentyczność. A nic tak nie wzmacnia pewności siebie, jak życie i praca w zgodzie ze sobą.
Dlatego do kobiet – niezależnie od wieku – mówię: inwestujcie w siebie, uczcie się, nie bójcie się pytać, prosić, mówić ‚nie’, ale też mówić ‚to moja zasługa’.
Budujcie swoją pewność siebie nie na potrzebie bycia idealną, ale na świadomości, że jesteście wystarczająco dobre, by być dokładnie tam, gdzie chcecie być.
Sukces zaczyna się od wewnętrznego przekonania, że jesteśmy jego warte – nie z łaski, ale z kompetencji, z pasji, z odwagi.

Jak znalazłam się w pracy w Urzędzie Miejskim w Alwerni?
Szczerze mówiąc – trochę z potrzeby zmiany, trochę z wypalenia i… trochę z przypadku.
Po wielu latach pracy w przemyśle spożywczym – w środowisku dynamicznym, ale też bardzo wymagającym i momentami wyczerpującym – poczułam, że przyszedł moment, by poszukać czegoś innego.
Zaczęłam dostrzegać, że mimo doświadczenia i zaangażowania, coraz trudniej było mi odnaleźć sens i satysfakcję w tym, co robiłam na co dzień.
Nie chodziło o brak kompetencji, ale raczej o to, że wypaliła się we mnie ta wewnętrzna iskra – ta, która kiedyś dawała napęd do działania. Z czasem zrozumiałam, że potrzebuję zmiany – nie tylko miejsca pracy, ale i sposobu funkcjonowania zawodowego.
Praca w administracji samorządowej nie była moim pierwszym wyborem – nie planowałam takiego kroku, ani nie szukałam go aktywnie.
Przez lata kojarzyłam urząd głównie z procedurami, formalnościami, pewną sztywnością – zupełnie inną rzeczywistością niż ta, w której funkcjonowałam w przemyśle.
Ale kiedy pojawiła się okazja – zupełnie przypadkiem, poprzez rozmowę z kolegą z pracy – coś we mnie zakiełkowało. Z jednej strony był to impuls, z drugiej – bardzo świadoma potrzeba zmiany.
Pomyślałam: „A może to właśnie ten moment, by wyjść poza swoją strefę komfortu? Sprawdzić się w zupełnie innym środowisku?”.
Chciałam zobaczyć, czy moje doświadczenie – zdobyte w przemyśle, w pracy z zespołami, w zarządzaniu projektami i jakością – ma wartość również w obszarze administracji publicznej.
Czy da się te kompetencje przenieść na grunt, w którym decyzje podejmowane przy biurku mogą realnie wpływać na życie lokalnej społeczności. To była dla mnie zupełnie nowa perspektywa – ale też źródło świeżej motywacji.
Już w trakcie pracy w Urzędzie Miejskim w Alwerni podjęłam decyzję, że chcę dalej rozwijać się w tym nowym dla mnie obszarze, zrozumieć jego specyfikę i zdobyć narzędzia, które pozwolą działać skuteczniej.
Dlatego zdecydowałam się na rozpoczęcie studiów podyplomowych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach – na kierunku „MBA – dla Skutecznych Liderów Samorządów”.
To była bardzo przemyślana decyzja – nie tylko po to, by uporządkować wiedzę z zakresu zarządzania w administracji publicznej, ale też po to, by zyskać świeżą perspektywę, poznać dobre praktyki, nowoczesne podejścia do strategii, finansów, zarządzania ludźmi.
Studia te stały się dla mnie nie tylko źródłem wiedzy, ale także inspiracji i wymiany doświadczeń z osobami, które – podobnie jak ja – łączą doświadczenie zawodowe z chęcią realnego wpływu na funkcjonowanie swoich lokalnych wspólnot.
Dziś, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że to była jedna z najlepszych decyzji zawodowych, jakie podjęłam.
Choć wiele rzeczy było – i nadal jest – nowych, a tempo i charakter pracy różni się od tego, co znałam wcześniej, to właśnie ta zmiana pozwoliła mi na nowo odzyskać energię i sens pracy. Przypomniałam sobie, że zawodowa droga nie musi być liniowa ani zamknięta w jednej branży.
Czasem trzeba pozwolić sobie na zmianę kierunku – nie dlatego, że się poddajemy, ale dlatego, że dojrzeliśmy do czegoś innego.
Zmiana otoczenia, nowych wyzwań i sposobu działania okazała się nie tylko odświeżająca, ale i rozwijająca – pozwoliła mi spojrzeć na siebie z innej perspektywy, na nowo zdefiniować swoje cele, wartości i to, co naprawdę daje mi satysfakcję. Studia MBA dodały temu procesowi strukturę i ramy – narzędzia, metody i kontakty, które realnie wspierają moje codzienne decyzje i rozwój.
Dziś wiem jedno – warto czasem zaryzykować, pozwolić sobie na nowe doświadczenie, nawet jeśli nie jest ono zgodne z wcześniejszym planem.
Bo właśnie wtedy, gdy odważymy się wyjść poza znane schematy, poza swoją strefę komfortu, pojawiają się największe możliwości rozwoju – nie tylko zawodowego, ale i osobistego.

Po więcej informacji o Gminie Alwernia zapraszamy tutaj:
https://www.facebook.com/urzadgminyalwernia/
Fot. Muzeum Pożarnictwa
Pani Joanna Idzik
Fot. Stadion w Alwerni
Źródło: materiał promocyjny Partnera
#SukcesJestKobietą #Kampaniaspołeczna #JestemPewna #ALWERNIA #JoannaIdzik #sport #kultura #promocja #NieMaPrzypadków #Burmistrzyni #Patronka #HonorowyPatronat


